... (nie tylko) trefla gdańsk przypadki
Pochwalę się, że wzbogaciłam znacznie treflonotkę na wikipedii, a zatem w pełni zgodnie z prawem skopiuję moje podsumowanie minionego sezonu.
W sezonie 2009/2010 Trefl zupełnie przebudował skład. Z lat poprzednich gdańscy kibice znali jedynie Waldemara Świrydowicza i Dawida Suskiego. To właśnie na tym pierwszym miała być budowana nowa, młoda i silna polska drużyna. Mimo to ten sezon rozpoczął się dla siatkarzy Trefla przewidywalną porażką z BBTS Bielsko-Biała 2:3. Serię dwóch kolejnych zwycięstw przerwał niespodziewanie w hali gdańszczan Pronar Hajnówka. Nie ulegało jednak wątpliwości, że trener Strumiło "ulepił" tę drużynę z niczego - ograniczony budżet Trefla nie pozwalał na szaleństwa transferowe, a długi, jakie zaciągnął klub, również zawężały możliwości działania w zakresie pozyskiwania zawodników. Po porażce z Pronarem, Trefl wygrał aż dziewięć meczów z rzędu, ulegając ostatecznie na wyjeździe niewygodnemu przeciwnikowi - Avii Świdnik. Później do końca rundy zasadniczej (10 spotkań) drużyna pozostała niepokonana i z miażdżącą przewagą 10 puntów nad drugim w tabeli Fartem Kielce awansowała do finałów I ligi. Pozostałe dwa miejsca uprawniające do rozgrywek play-off zajęli kolejno Joker Piła i Avia Świdnik. W trakcie rundy zasadniczej, 25 listopada 2009r. Trefl rozwiązał umowę z drugim trenerem drużyny, Piotrem Poskrobko. Jego miejsce zajął Wojciech Lalek.
W trakcie rundy zasadniczej zespół pozyskał dwóch zagranicznych zawodników: Kubańczyka Yaniela Garay Gomeza oraz Serba Milosa Zumberę. To był pierwszy sygnał zwiastujący pewną metamorfozę w drużynie i odejście od pierwotnych planów konstruowania drużyny. W pierwszej rundzie play-off Trefl miał małe problemy z Avią, ale wygrał pierwszy ciężki bój we własnej hali 3:2. Dzień później siatkarze z Gdańska zakończyli z korzyścią dla siebie pojedynek w czterech setach. Na wyjeździe gospodarze ze Świdnika postawili poprzeczkę bardzo wysoko, ale Trefl wywalczył upragnione trzecie zwycięstwo i awansował do finału play-off, w którym miał walczyć o awans bezpośredni do PlusLigi mężczyzn. Fart Kielce w swoim trójmeczu z Jokerem Piła odniósł rezultaty niemal identyczne, zwyciężając w drugim z meczów bez starty seta. To tylko ukazywało, jak bardzo wyrównany będzie finał I ligi. I faktycznie takim był. Mało tego, był prawdopodobnie najbardziej kontrowersyjnym finałem w ostatnich latach rozgrywek I ligi siatkarzy. Obstawiany nadal w roli faworyta spadkowicz PlusLigi wygrał pierwszy mecz w Gdańsku pewnie 3:0. W drugim jednak drużyna była nie do poznania i uległa przyjezdnym 1:3. To zwiastowało ciekawe mecze w Kielcach, a niektórym kibicom odebrało nadzieje na powrót Trefla do ekstraklasy. Tę nadzieję siatkarze pogrzebali w pierwszym meczu na wyjeździe, gdzie grając antysiatkówkę przegrali gładko pierwszy z meczów 0:3, ustawiając tym samym stan rywalizacji do trzech zwycięstw na 1:2 na korzyść Kielc. W niedzielę odrobili jednak swoje zadanie domowe, pokonując gospodarzy w ich własnej hali 3:1 w dużo lepszym spotkaniu. Tym samym zaszła konieczność rozegrania piątego meczu w Gdańsku już dwa dni później. W tym spotkaniu zwyciężyli siatkarze z Kielc, a sam mecz zakończył się skandalem w związku z pomyłką sędziów[2], która w znacznej mierze pozbawiła gdańszczan szans na awans bezpośredni do ekstraklasy[3]. Tym samym siatkarze Trefla 15 i 16 maja 2010r. rozegrali dwa pierwsze mecze wyjazdowe z Jadarem Radom o awans do najwyższej klasy rozgrywkowej. W pierwszym z nich jedynie przez chwilę nawiązali walkę z rywalem z PlusLigi i przegrali 1:3. Drugie spotkanie było wiele ciekawsze i trzeba powiedzieć, że przyjezdni napędzili stracha gospodarzom, choć przegrali 2:3. Stan rywalizacji, która miała się toczyć do trzech zwycięstw, osiągnęła więc stan 2:0 na korzyść radomian. Po ostatnią wygraną siatkarze Jadaru pojechali zatem do Gdańska, gdzie 22 maja stoczyli wygrany 3:1 bój o pozostanie w PlusLidze. Wszystkie spośród meczów barażowych zostały rozegrane pod okiem nowego trenera. Trefl Gdańsk zdecydował się bowiem rozwiązać umowę z Jerzym Strumiło w trzy dni od przegranego finału I ligi z Fratem Kielce. Nowym szkoleniowcem został Piotr Szulc.
Jakie te czasy Pronaru wydają mi się teraz zamierzchłe... Niemal jak prehistoria. Z mojej strony mniej oficjalnie wygląda to tak, ze po raz pierwszy tak naprawde odkąd pamiętam miałam okazję patrzec, jak drużyna ewoluuje. Dostrzegam niesamowitą przemianę zawodników od tego pierwszego meczu do meczu dzisiejszego. Dla mnie to dwie zupelnie różne ekipy - i to oczywiście w bardzo pozytywnym tych słów znaczeniu. Cieszę się, że wyglądało to tak, a nie inaczej.Mój misterny plan może zostać zburzony, jeśli okaże się, że Jerzy Strumiło jest cudotwórcą, a chłopaki dysponują dużo, dużo większym potencjałem, niż reszta siatkarskiej Polski :) A - nie ukrywam - bardzo by mnie to ucieszyło."
Tagi: radom, gdansk, trefl, jadar, baraze
skomentuj (4)
Rany... Strasznie szkoda i wczorajszego, i dzisiejszego wyniku w Radomiu. :/ Prawdę mówiąc nie wierzyłam w jakiś lepszy wynik, ale i wczoraj, i dzisiaj Jadar był na wyciągnięcie ręki! Ech. No cóż, wielkie brawa dla zawodników za wolę walki i za to, że pokazali, że wcale nie są gorsi. Nikt nam nie zarzuci, że nie nadajemy się na PlusLigę. Nadajemy się i cholernie szkoda by było, gdyby ten awans sobie poleciał... Jeszcze jest szansa na dwa u nas. Na piąty, o ile będzie, nawet się wybiorę :-]
Niestety dziś musialam się obejść smakiem w związku z moim prezentem urodzinowym... Ale, panowie, prezent takowy, gdzie trójka będzie na naszym koncie, przyjąć jestem skłonna takze jutro, w zasadzie dziś. :-]
"Wydział Rozgrywek PZPS postanowił nie uwzględniać protestu i utrzymać w
mocy wynik, który zapadł na boisku
Ja nie wiem jakim cudem dla PZPS protokół był dobry, skoro dla szędziów był zły. Nie zostali nawet ukarani, bo oczywiście skoro "nie zaistniały przesłanki", to oni nie popełnili błędu. Dziwne, bo się do niego przyznali.
Chłopaki... Teraz, kurcze, musicie
awansować! Pokażcie na co Was stać i zagrajcie wbrew tym pseudosędziom.
Tagi: fart, protest, kielce, gdansk, trefl, pzps, play off
skomentuj (0)
W dniu wczorajszym klub podjął decyzję o rozwiązaniu umowy z trenerem Jerzym Strumiło. I choć wiedziałam o tym co najmniej od niedzieli, to i tak i tak trochę mnie to dziwi... Choć, oczywiście, pokładam ufność władzon klubu.
Nie mniej jednak jak zwykle poczytałam troche komentarzy na stronie Trefla i nie mogę nie skomentować tych komentarzy. :) Jestem zdziwiona, bo teraz (jak to bywa w Polsce), na Strumile wiesza się psy - i to od razu, od zaraz. Mało kto pamięta, że to ejdnak Strumiło przyszedł tutaj do rozwalającej sie drużyny bez perspektyw zaraz po odejściu Kaszy. Mało kto zdaje sobie sprawę, w jakiej sytuacji został on postawiony po spadku z ligi - trzeba było a) wziąć pod uwagę długi klubu, b) wziąć pod uwagę ograniczony nowy budżet klubu, a następnie biorąc obie rzeczy pod uwagę, stworzyć DRUŻYNĘ. Nie zlepek nazwisk, bo na to i tak nie byloby pieniędzy, ale DRUŻYNĘ. I czy ktoś może zaprzeczyć, że mu się to udało? Strumiło ściągnął tu do Gdańska lub zatwierdził ściągnięcie mlodych, ambitnych, zdolnych zawodników, uzupełniając to zaledwie kilkoma doświadczonymi. Przecież wszyscy patrzyliśmy na poczatku sezonu na tę drużyne z ogromną rezerwą, a runde zasadnicza skończyliśmy z 10 punktowa przewagą. Dla mnie to jest właśnie ogromny sukces byłego już trenera. Stworzenie niezwykle mocnego kolektywu, bo rzadko zdarza się, żeby tacy mlodzi zawodnicy grali w taki właśnie sposób. A u nas grają. Nie wiem, moim zdaniem trudno komus innemu za to dziękować, jak nie właśnie jemu. Nie sądzę, by inny trener potrafil złożyć taką drużynę w takich okolicznościach.
Na stanowisku nowego szkoleniowca pozostaje przywitać Piotra Szulca.Nie wyrabiam sobie zdania, póki sama nie zobaczę, nie ocenię. Nie mniej jednak wydaje mi się, że objęcie drużyny przez innego trenera nie ma w tej chwili większego znaczenia. Nie zdązy on ustawić drużyny inaczej, niż grala przez caly sezon, więc tak czy owak w Radomiu zaprezentuje się zapewne taktyka myślowa Strumiły. A przynajmniej zazwyczaj tak właśnie się dzieje. Śmiać mi się trochę chciało, bo założyłam się z kolegą o wynik tych baraży... Wczoraj próbował się wymigiwać, że nie wziął pod uwagę zmiany trenera, więc może by tak... :D Ale nie, nie ma zmiłuj. :)
Pozostaje mi jedynie trzymać kciuki za swój klub. Mogę psioczyć, narzekac, ale wierzę zawsze i do końca. Wierzę, że wygrana leży w głowach zawodników i ufam, że te głowy w Radomiu pozostaną chłodne, opanowane i chłopaki przywiozą stamtąd dla nas jakąś niespodziankę. Szczerze na to liczę i wiem, że wielu moich znajomych także. Obiecuję wraz z nimi odwdzięczyć się za to goracym dopingiem w naszej hali. :)
Do boju gdański Trefl, do boju gdański Trefl!
Marsz, marsz, marsz, do boju marsz!
Zwycięstwo czeka nas!
Do boju Treflu Gdańsk,
Do boju Treflu Gdańsk!
Tagi: piotr, jerzy, gdansk, trefl, strumilo, szulc
skomentuj (0)
Cóż, w Kielcach dwa mecze mialy dwa różne oblicza. Nie odwazyłam sie zatem wywróżyć wyniku tego spotkania i chyba miałam rację, bo mial niezliczoną ilość różnych odsłon. W każdym razie od początku Trefl radził sobie koncertowo i nic nie moglo zwiastowac tego, co miał przynieść koniec meczu.
O dziwo nie można było miec żadnych pretensji do sędziów tego spotkania. Pamiętamy przecież przekleństwo sędziowskie z drugiego meczu u nas właśnie z Fartem, gdzie ewidentne pole zostało odgwizdane jako aut, a była to piłka meczowa. Piszę ewidentnie, ponieważ na nawierzchni został ślad od piłki, a zatem kto wierzy w "szkiełko i oko" mógł sobie to sprawdzić.
No i właśnie. Chociaż Trefl naprawde miał w górze kilka piłek meczowych w secie czwartym (zakończonym ostatecznie 40:42), to doszlo do tie breaka. Drużyny szły łeb w łeb, dopóki Fart nie zdobył jednego punktu przez błąd naszego ustawienia. W tym samym momencie okazało się, że my straciliśmy punkt jeden, zaraz później drugi i po chwili zrobiło sięz 8:8, 6:9. Nasuwa sie pytanie: dlaczego? Nie wiem. Chyba nikt tego nie wie. Sędziowie niczym na meczu sopocianek ustawili sobie wynik tak, jak chcieli, bo uzasadnione to raczej nie było. Inna sprawa jeszcze, że przy przyznaniu się do błędu padło stwierdzenie, że "Trefl i tak wejdzie do Plusligi, bo będzie ona powiększona". I co z tego, że - kuźwa - będzie?! Choćby to był mecz o pieprzoną pietruszkę, to nalezy sie SPRAWIEDLIWOŚĆ! Bo o to tu właśnie chodzi. Gdyby przerżnąć z własnej winy, to inna sprawa. Ale jeszcze inna, jak się zostaje po prostu okradzionym z tego zwycięstwa.
Po prostu koszmar. Ja wiem, ze to emocje, ze człowiek z Kielc się cieszy i umiem się tez przyznac do błędu, napisać, ze graliśmy strasznie i okropnie i nie zasłużyliśmy. Ale my zasłużyliśmy, we wszystkich meczach na naszym parkiecie - ZASŁUŻYLIŚMY. A to właśnie Fart wygrał te play-offy dzięki sędziom i to dwa razy w naszej hali. Także nie wiem, czy faktycznie jest się z czego cieszyc?
Jest taka niepisana zasada w piłce nożnej, że w doliczonej ostatniej trzeciej minucie nie gwiżdże się wątpliwych karnych. W siatkówce tez jest niepisana zasada, że nie robi sie w tie breaku O AWANS takich numerów. I co z tego? Niech klub kibica zacznie zbierac kase na kupowanie sędziów. I to już, bo mało pewnie nie biorą.
Tagi: fart, kielce, gdansk, trefl, play off
skomentuj (2)
... ale niech juz będzie (skoro wstawiam wszystkie filmiki, jakie uznam za w pewien sposób wartościowe :P)
A DZIŚ O 16:00 WSZYSCY NA HALĘ!!!!!!!!!!!
Tagi: fart, kielce, gdansk, trefl, play off
skomentuj (0)